-
Sobota, 28 lutego 2009
-
Kapral narzeka, że to nie klęska lecz pogrom. Wiadomo, za wszystko zawsze obwinia się biednego wodza.
-
Kajko, Kokosz i Mirmił na latającym taranie? Słabo mi, to już jakaś przesada. Odwrót!
-
Nadszedł czas krwawej rozprawy, za chwilę Zbójcerze zaatakują hufiec Mirmiła.
-
O nie... nie upili się, to Kajko i Kokosz wrócili z Mirmiłem. Do diaska!
-
Drużyna odpowiedzialna za przygotowanie taranu upiła się...
-
Fosa już zasypana, mam nadzieję, że drużyna, którą wysłałem do lasu przygotuje odpowiedni taran. Tego nie da się popsuć. Chyba.
-
Nie ważne wcześniejsze drobne potknięcia, czas zaatakować gród póki Mirmił nie wrócił!
-
-
Wtorek, 24 lutego 2009
-
Hegemon nie będzie więcej rozmawiał o tej klęsce
-
...
-
To musi być jakieś oszustwo! To nie może dawać nadludzkiej siły! Dam zagrać Łamignatowi i zobaczę, czy uwolni się z więzów...
-
Nie spocznę dopóki to nie zacznie działać!
-
Spróbuję zagrać raz jeszcze...
-
Hhhyp! Yyyy Co do licha? Musiałem źle chwycić...
-
Nadszedł czas zemsty! Wykonam wyrok na tym łotrze jego własną maczugą.
-
Pliiiii! Piijjuuu!
-
Łamignat pojmany, Kapral podał mi zbroję, czas zadąć w fujarkę!
-
Dzięki tej fujarce największym siłaczem jestem teraz ja!
-
Co za łamaga, poszło jak z płatka.
-
Ośmieliłeś się ograbić Hegemona, dziś Hegemon zrabuje Ci tylko to!
-
O! Jest!
-
Już tyle chodzę po tym lesie i ciągle go nie widać...
-
A moi Zbójcerze zaatakują z zarośli!
-
Już mam! Przebiorę się w biedne szaty samotnego i utrudzonego wędrowca i wyrwę Łamignatowi fujarkę gdy nie będzie się tego spodziewał...
-
-
Poniedziałek, 23 lutego 2009
-
Muszę obmyślić fortel, aby wykraść Łamignatowi tę jego magiczną fujarkę, która daje mu nadludzką siłę!
-
-
Sobota, 21 lutego 2009
-
Wróciłem przeziębiony do warowni. Ten dureń Kapral zamiast mnie ubrać, założył mi hełm na głowę.
-
-
Piątek, 20 lutego 2009
-
Zizimno i kokomary
-
Ten dureń Łamignat mnie napadł i ograbił ze wszystkiego oprócz bielizny.
-
Zanim tu wrócą, gród ograbię i spalę. Muszę się tylko wymknąć i sprowadzić moich Zbójcerzy.
-
Mirmił wyjechał wreszcie z Kajkiem i Kokoszem na nauki latania do kraju Omsów, mogę przystąpić do działania
-
-
Czwartek, 19 lutego 2009
-
Mirmił wrócił od Jagi cały połamany hihi
-
-
Środa, 18 lutego 2009
-
Lubawa nie chce puścić Mirmiła tak daleko, poszli po nauki do tej wiedźmy Jagi. Dobre i to.
-
Ha! Udało mi się go przekonać, aby udał się do szkoły latania do krainy Omsów.
-
Roztaczam przed Mirmiłem wspaniałą wizję podniebnych lotów.
-
Muszę go namówić, by wraz ze swoimi nieodłącznymi wojami opuścił na pewien czas gród.
-
Mirmił wydaje się być bardzo zainteresowany tymi dywanami... ha, wiedziałem!
-
Hihi, zgodzili się, abym został ich gościem.
-
Ten dureń Mirmił uwierzył, że jestem kupcem latających dywanów, któremu towar zjadły mole, a resztę towarów złupili Zbójcerze.
-
Kajko i Kokosz mnie złapali, ale nie wiedzą, kim jestem, przebranie działa.
-
-
Wtorek, 17 lutego 2009
-
Będę udawał kupca latających dywanów, genialne w swojej prostocie.
-
Szybko, myśl Hegemonie, myśl!
-
Ofermy! Tchórze! Te wałkonie nie potrafią nawet grodu zdobyć porządnie.Wszystko muszę robić sam.
-
"Genialny plan" powiedział Kapral. Dlatego mianowałem go kiedyś kapralem.
-
Reszta oczywiście wymiecie chaty z wszelakiego dobra, jakie Łamignat rozdał ubogim. A ja się poprzyglądam.
-
Pierwsza grupa szybko zajmie klubo-gospodę, to powinno załamać ducha bojowego Mirmiła i jego wojów. Druga opanuje dwór kasztelana.
-
Wszyscy przebrani, no to wyruszamy, naprzód zuchy!
-
-
Poniedziałek, 16 lutego 2009
-
Niech co Krwawy Hegemon?
-
Plan jest mistrzowski: w cywilu wejdziemy do Mirmiłowa i zajmiemy kluczowe budynki. Atak poprowadzi oczywiście Kapral, ja będę się przyglądał z oddali.
-
Ten głupiec Mirmił jak zwykle dał się ponieść emocjom i ogłosił Mirmiłowo grodem otwartym dla wszystkich. Jutro złożę mu wizytę wraz z moimi zuchami.
-
-
Niedziela, 15 lutego 2009
-
Nocny wypad zakończył się pełnym sukcesem. Ograbiliśmy Mirmiła i jego wojów, oraz tego bęcwała, Łamignata. Dziś jest dzień zwycięstwa!
-
-
Sobota, 14 lutego 2009
-
Rozkazałem Kapralowi wybrać pięciu ochotników, którzy najgłośniej wykrzykiwali na moją część podczas porannego apelu. Udamy się na wieczorem na nocną wyprawę.
-